Pięć ćwiczeń z kształcenia słuchu

Wszystkim osobom, które zetknęły się z polskim systemem szkolnictwa muzycznego, hasło „kształcenie słuchu” kojarzyć się musi z nauką solfeża oraz rozpoznawaniem na ucho akordów i interwałów. Reszta społeczeństwa, czyli przytłaczająca większość Polaków, na wzmiankę o nauce słyszenia odruchowo odpowiada: „Słoń mi na ucho nadepnął”. Nie o taką naukę, nie o takie dźwięki i nie o taki słuch tym razem chodzi.

Cały tekst przeczytać można w październikowym numerze miesięcznika „Znak” (Nr 737, 2016)

Gdy mówimy o kulturze w odniesieniu do dźwięku, w pierwszym momencie przychodzi nam na myśl muzyka, najczęściej ta klasyczna, zamknięta w sztywnych ramach systemu dur-moll i stroju równomiernie temperowanego. Od dzieciństwa tresują nas do tego przemysł fonograficzny, radio, telewizja, szkoła, filharmonie, domy kultury. Muzyka współczesna, która wykracza poza te wyuczone schematy, budzi z kolei – poniekąd zrozumiałą – niechęć, jest bowiem obca, „nienaturalna”, niezrozumiała. Stop. W tym miejscu sugeruję, abyśmy zrobili trzy kroki wstecz. Kultura dźwięku nie ogranicza się bowiem w żadnym wypadku do muzyki (czymkolwiek ona jest) ani nawet do ścieżek dźwiękowych filmów, słuchowisk radiowych, archiwów, domowych nagrań etc., każdy dźwięk codzienności, choćby ten najmniej istotny czy też najbardziej intymny, wart jest uwagi. Pisząc o „kształceniu słuchu”, mam więc na myśli każde działanie, które czyni nas bardziej świadomymi i uważnymi słuchaczami, inkluzywny trening w duchu ekologii akustycznej i współczesnych nauk o dźwięku (sound studies).

(…)

1. Polub wreszcie swój głos na nagraniu

Warto zacząć od głosu, bo to jeden z najważniejszych składników naszej tożsamości. Głos jest naszą „dźwiękową twarzą”, bliscy rozpoznają nas po nim , zakodowane są w nim nasze emocje, czujemy, że odzwierciedla on naszą osobowość. Wyobraź sobie brzmienie własnego głosu. Większości osób nie sprawi to problemu, często „słyszymy” go w umyśle, gdy czytamy (np. teraz). Ten nasz wyobrażony głos nie różni się znacznie od tego, który słyszymy, mówiąc. Tymczasem słuchanie samego siebie na nagraniu jest przeważne torturą nie do opisania. Nasz głos brzmi obco, odrzuca nas. Winę za ten przykry efekt przypisujemy przeważnie niskiej jakości urządzenia nagrywającego. Aby się o tym przekonać, wystarczy nagrać rozmowę kilku osób, w której samemu bierze się udział. Dyktafon nosisz zawsze przy sobie – większość współczesnych telefonów jest wyposażona w opcję nagrywania dźwięku. Odsłuchaj nagranie, skup się jednak nie na brzmieniu własnego głosu, a na głosach pozostałych osób. Czy są one tak samo zniekształcone?

Cały problem zasadza się na tym, że mamy dwa głosy, nie jeden. Inne osoby na nagraniu nie mogą brzmieć dla nas tak obco, jak my sami. Wiadomo, że fale akustyczne inaczej rozchodzą się w powietrzu, inaczej w wodzie, a jeszcze inaczej w… kościach. Nasz głos dobiega do naszych uszu nie za pośrednictwem powietrza tylko „od środka” przez kości. Drgania, które odbieramy różnią się zatem od tych, które (za pośrednictwem powietrza) zarejestrowały mikrofony dyktafonu. Barwa naszego głosu, tego „drugiego”, który słyszą nasi rozmówcy, jest więc łudząco podobna do tej, którą usłyszeć możemy na przyzwoitej jakości nagraniu. Nagranie jest dźwiękowym odpowiednikiem lustra, możemy się w nim przejrzeć, usłyszeć siebie takimi, jakimi słyszą nas inni. Jeśli sobie to uświadomimy, możemy poczuć się o wiele pewniej w chwili, gdy przyjdzie nam zabrać głos. O wiele łatwiej zaakceptujemy to, jak brzmimy w radiu, przez Skype’a czy na filmiku, który opublikowaliśmy w sieci. Nie czyni to w żadnym wypadku mniej ważnym ani mniej „prawdziwym” tego naszego wewnętrznego głosu, który jest słyszalny tylko dla nas. Wręcz przeciwnie, czyni go to jeszcze bardziej wyjątkowym: ekstremalnie prywatnym, wręcz intymnym. Możemy zacząć mówić i myśleć w innym języku, ale ten „pierwszy” głos nadal będzie nam towarzyszył. Jest integralnym elementem naszej osobowości i może to dobrze, że jak dotąd nie wynaleziono urządzenia, które pozwalałoby go utrwalić.

2. Posłuchaj raz jeszcze tego samego

Praca z własnym głosem uczy przede wszystkim, jak subiektywnym doświadczeniem jest słyszenie. Na to, co usłyszymy wpływają warunki akustyczne, rodzaj środowiska dźwiękowego, ale też czynniki osobiste takie jak koncentracja, poczucie komfortu, stan zdrowia, nastrój. Nasz sposób słuchania zmieniamy w zależności od okoliczności – inaczej słuchamy kierując samochodem, inaczej prowadząc audycję radiową. Jak dotąd posłużyliśmy się nagrywaniem, żeby usłyszeć samych siebie, teraz spróbujmy za pomocą technologii dowiedzieć się trochę więcej o tym, jak słuchamy.

Świetnym przykładem może być dziennikarska praca nad wywiadem. Jeśli nagrana za pierwszym razem rozmowa była autentyczną dyskusją na określony temat, a nie jedynie próbką głosów rozmaitych osób, możemy spróbować skopiować ścieżkę dźwiękową na dysk komputera, odtworzyć ją kilkukrotnie i spisać poszczególne wypowiedzi w pliku tekstowym. Zapisując rozmowę zdajemy sobie nagle sprawę z tego, jak wiele treści było w niej zawartych… —> http://www.miesiecznik.znak.com.pl

znak2

znak4

zrzut-ekranu-2016-10-08-o-09-50-55zrzut-ekranu-2016-10-08-o-09-50-55

Reklamy

skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s