[PL] Drgania

Centrum miasta faluje, trzęsie się, drży. W centrum miasta nie ma nic stabilnego, nic stałego, nic, co nie znajdowałoby się w ciągłym ruchu. Każdy centymetr sześcienny powietrza, każdy kamień, cegłę, kawał betonu, taflę szkła, chodnik, szybę samochodu, szynę tramwajową, błony bębenkowe w uszach mieszkańców, ich gałki oczne, mózgi, mięśnie, kości, wątroby, wszystkie substancje, z których zbudowane jest miasto, nieustannie przenikają fale. Materia znajduje się w ciągłym ruchu, wstrząsają nią fale akustyczne, cząsteczki gazów zderzają się i odbijają od siebie, następuje przepływ ładunków elektrycznych, zaburzane jest pole elektromagnetyczne, ciała o wyższej temperaturze przekazują energię cieplną tym zimniejszym. Miasta są pod tym względem wyjątkowe, nigdzie indziej nie napotykamy tak gęstej plątaniny najrozmaitszych drgań, fal i przepływów; nigdzie indziej „poruszenia” te nie niosą też ze sobą tak wielu treści i znaczeń.

Zakres fal dźwiękowych słyszalnych gołym (ludzkim!) uchem – tych o częstotliwościach od przysłowiowych 20 do 20 000 herców – to zaledwie czubek góry lodowej. Są one dla nas o tyle wyjątkowe, że prawie wszyscy rodzimy się wyposażeni w ich biologiczne odbiorniki; już w życiu prenatalnym uczymy się je analizować i pozyskiwać tym sposobem cenne informacje na temat otoczenia. Mimo to dźwięk jest wciąż w powszechnej świadomości czymś efemerycznym, a postrzegając miasto nie zdajemy sobie sprawy z jego nieustannego drżenia. Jeszcze rzadziej myślimy o – znacznie odleglejszych od potocznego rozumienia tego co „materialne” – falach elektromagnetycznych. Korzystając z rozmaitych technologii, posługujemy się nieustannie falami radiowymi, otaczające nas pole elektromagnetyczne to w istocie antropogeniczna „rzeźba”, w której na różnych pasmach częstotliwości kodowane są w każdej chwili niewyobrażalne ilości danych. Jak często elektryczność, temperatura, fale akustyczne czy elektromagnetyczne (z wyjątkiem może światła widzialnego) są przedmiotem refleksji współczesnej urbanistyki i studiów miejskich?

Co istotne, droga do humanistycznego opisania tych zjawisk, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym, wiedzie przez… muzykę. Dziewiętnastowieczna koncepcja muzyki absolutnej, czy abstrakcyjne koncepcje kolejnych odsłon dwudziestowiecznej awangardy (od dodekafonii, przez muzykę konkretną, aż po noise), wydają się nielicznymi przykładami nienaukowej, artystycznej i wpisanej w pewien porządek społeczny kontemplacji określonych drgań materii samych w sobie; skupienia nie na przedmiocie, a na falach akustycznych w możliwie „czystej” postaci – wyzutych z potocznie rozumianej materialności lub językowej semantyki. Dopiero ta koncepcja „autonomizacji” dźwięku, wypracowana na gruncie nowoczesnej teorii muzyki, legła u podstaw klasycznej kanadyjskiej ekologii akustycznej lat 70. XX wieku, by tą drogą dotrzeć z kolei w latach 90. do szerszego grona badaczy sound studies, designerów, biologów, badaczy miasta.

Badania środowiska akustycznego, a także sound art i kultura dźwięku w ostatnich latach bardzo zyskały na popularności, z niszowej dziedziny przeistaczając się w modny przedmiot grantów badawczych i hojnie subsydiowanych projektów artystycznych. Postulowane dziś coraz częściej „przyjęcie perspektywy ucha” wydaje się jednak gestem o wiele bardziej znaczącym niż chwilowe przeniesienie percepcyjnego punktu ciężkości ze zmysłu wzroku na zmysł słuchu. To również, a może przede wszystkim, gest otwarcia na to, co w otaczającej nas rzeczywistości dynamiczne – na ruch, którego często nie widzimy, ale który możemy z łatwością usłyszeć. Można by sobie wyobrazić radykalne poszerzenie pola dawnej ekologii akustycznej o dźwięki niesłyszalne i o inne rodzaje poruszeń, zaburzeń oraz fal (już dziś badamy podwodne pejzaże dźwiękowe, a biolodzy, myśląc o dźwięku, przyjmują perspektywę zwierząt, które często słyszą to, co wykracza poza zakres częstotliwości odbieranych przez ludzi).

Marzyłoby mi się wywrócenie na chwilę studiów miejskich na lewą stronę; nauka o mieście, której imaginarium bliższe będzie postrzeganiu świata przez współczesnych fizyków, przy jednoczesnym wykorzystaniu narzędzi nowoczesnej humanistyki i nauk społecznych – miasto jako środowisko akustyczne, ale też jako obwód elektryczny, układ termodynamiczny, pole elektromagnetyczne. We wszystkich tych sferach działalność człowieka ma decydujący wpływ na otoczenie, wszystkie te systemy odzwierciedlają najsubtelniejsze nawet zmiany w kulturze, wiele z nich ma też kluczowe znaczenie dla przepływu informacji. Ich świadome, krytyczne i demokratyczne projektowanie otworzyłoby nam oczy na wiele społecznych podziałów, barier i nierówności, których nie widzimy, które są przed nami ukryte, lub których po prostu nie chcemy zobaczyć.

Krzysztof Marciniak, [źródło:] Caroline Claus, Projektowanie Dźwiękowe Przestrzeni Miejskiej, A-I-R Laboratory CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2015.Zrzut ekranu 2015-10-31 (godz. 09.32.31)Zrzut ekranu 2015-10-31 (godz. 09.34.59)

Advertisements

skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s