Etyka dźwięku? Marcin Barski – wywiad

KRZYSZTOF MARCINIAK: Na początku 2015 roku założyliście wraz z Marcinem Dymiterem Instytut Pejzażu Dźwiękowego – zaczęliście od prężnie działającego portalu o dźwięku, ale zapowiadacie też aktywną działalność artystyczną, koncertową, wydawniczą, edukacyjną. Czym jest dla was pejzaż dźwiękowy, wypracowaliście na swoje potrzeby jakąś wspólną definicję?

MARCIN BARSKI: Termin soundscape – pejzaż dźwiękowy – może wydać się cokolwiek poetycki lub abstrakcyjny, ale w gruncie rzeczy dotyczy czegoś wszechobecnego: dźwięk jest najszczelniej otaczającą nas warstwą rzeczywistości, w zasadzie nie można się od niego uwolnić, a jednocześnie jest tą warstwą, na której w niewielkim stopniu skupiamy uwagę. Pejzaż dźwiękowy – a więc, według najogólniejszej definicji, wszystkie zjawiska dźwiękowe pozostające w zasięgu słuchu obserwatora – zwykle traktowany jest jako tło, swego rodzaju uzupełnienie tego, co widać. W IPD próbujemy zmienić tę perspektywę i traktujemy dźwięk przede wszystkim jako nośnik znaczeń i treści.

Jaki jest wasz cel? Możemy ulepszyć nasze środowisko dźwiękowe?
Ja to postrzegam jako działania trochę podobne do propagowania zdrowej żywności, ruchów slowfoodowych. Chodzi o budowanie pewnej świadomości: uważny słuchacz, świadom potencjału znaczeniowego środowiska dźwiękowego, jest w stanie kształtować rzeczywistość i wpływać na poprawę jakości swojego otoczenia. Najprostsze przykłady to prawne regulacje dotyczące ciszy nocnej, czy wprowadzony ostatnio, w związku ze skargami mimowolnych słuchaczy, zakaz prowadzenia głośnych rozmów telefonicznych w pociągach Pendolino. Podobne przypadki można by tutaj mnożyć. Natomiast ciekawsze wydaje mi się wejście głębiej, poza ten podstawowy poziom. Sound studies są nie tyle narzędziem do badań nad samym dźwiękiem, ile nad człowiekiem, kulturą, społeczeństwem, miejscem i tak dalej.

Często w kontekście działań soundscape’owych podkreśla się, że nasza kultura jest zdominowana przez wizualność, mówi się o potrzebie przywrócenia pewnej równowagi zmysłów. Gdy zaczynamy postrzegać świat z perspektywy dźwięku, zmienia się również nasza wrażliwość polityczna?
Myślę, że przemoc czy zanieczyszczenia dźwiękowe są być może nawet groźniejsze od tych wizualnych, ponieważ są rozmyte w czasie i łatwiej przejść nad nimi do porządku dziennego. Są ruchy miejskie, które dążą do oczyszczenia miasta z billboardów, natomiast samochód z megafonem, który reklamuje pożyczki bankowe, nie stanowi palącego problemu. W parku kulturowym w Krakowie, gdzie faktycznie pozdejmowano wszystkie reklamy, sytuacja dźwiękowa w ogóle się nie zmieniła: wszystkie kluby napieprzają muzykę non stop, kilku gitarzystów stoi na rynku i gra swoje – robi się śmietnik… (…)

–> Zapraszam do lektury całego tekstu w Dwutygodniku: DŹWIĘKI: Etyka dźwięku?

 

Zrzut ekranu 2015-10-31 (godz. 09.32.31)

 

Zrzut ekranu 2015-10-31 (godz. 09.34.59)

Reklamy

skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s