List do Pana Tomasza Cyza, redaktora naczelnego „Ruchu Muzycznego”

23 grudnia 2013:
Wobec skandalu, za jaki poczytuję wyrzucenie z pracy redaktorek „Ruchu Muzycznego” Doroty Kozińskiej i Moniki Pasiecznik, do czasu gdy na stanowisku redaktora naczelnego „RM” zasiądzie osoba kompetentna i godna zaufania, nie widzę możliwosci kontynuacji współpracy z tytułem. W październiku w swoim liście wyrażałem obawy o to, że w „odnowionym” „Ruchu Muzycznym” psuje się teksty, obecnie widzę, że próbuje się zniszczyć najlepszych autorów. Jestem tym faktem głęboko zbulwersowany. ]

[ 26 października 2013:
Redaktorem prowadzącym listopadowego wydania „Ruchu Muzycznego” został pan Kacper Miklaszewski – sekretarz redakcji – który w ścisłej współpracy z zespołem redakcyjnym i autorami prowadzi prace nad numerem. W zaistniałej sytuacji nie widzę potrzeby wycofywania się z publikacji w listopadowym „RM”. Pan redaktor Tomasz Cyz w prywatnej korespondencji odniósł się do obaw wyrażonych przeze mnie w poniższym liście. Dziękuję Mu za czas poświęcony wymianie maili, ze smutkiem stwierdzam jednak, że nadal pełen jestem obaw o przyszłość „Ruchu Muzycznego”. ]

16 października 2013:
Do Pana Tomasza Cyza (redaktora naczelnego „Ruchu Muzycznego”),
do wiadomości Grzegorza Gaudena (dyrektora Instytutu Książki),
list otwarty.

Szanowny Panie Redaktorze,

Od dwóch lat współpracuję z „Ruchem Muzycznym” i na wstępie zmuszony jestem wyrazić swoje zaniepokojenie atmosferą, która panuje ostatnio wokół prowadzonego przez Pana czasopisma. W minionym tygodniu stanowcza większość redakcji odcięła się od zawartości nowego numeru, gdyż redaktorzy poszczególnych działów nie mieli wglądu w skład ani wpływu na korektę merytoryczną czy stylistyczną zamówionych tekstów. Część recenzji została poskracana (mowa tu o skrótach sięgających 70% długości tekstu) bez wiedzy i akceptacji redaktorów, a co za tym idzie autorów, których nazwiskami teksty zostały podpisane. W innych przypadkach doszło do manipulacji wyrażanymi sądami. Nieudolne ingerencje anonimowego korektora poskutkowały też pojawieniem się poważnych błędów merytorycznych, zaś skróty w wywiadzie wypaczyły wypowiedzi rozmówcy. Jest to wyjątkowo niekomfortowa sytuacja dla „Ruchu Muzycznego”, któremu nie sposób było dotychczas odmówić – niespotykanego na rynku czasopism w Polsce – profesjonalizmu w dziedzinie muzyki poważnej.

W „Ruchu Muzycznym” panowały jak dotąd partnerskie stosunki pomiędzy redakcją a autorami współpracującymi z czasopismem. Jako (ostatnia?) ostoja niezależnej krytyki muzycznej „Ruch Muzyczny” nie miał innego wyjścia: nie można wyrażać ocen na piśmie, jeśli nie ma się pewności, że słowa piszącego nie zostaną przeinaczone. Nie można dać do publikacji wywiadu – za którego kształt odpowiada się nie tylko przed czytelnikiem, ale też przed interlokutorem – bez pewności, że tekst zostanie zredagowany uważnie i z szacunkiem. Aż do zeszłego tygodnia „Ruchowi Muzycznemu” można było pod tym względem zaufać.

Nie jestem w żadnym wypadku przeciwnikiem zmian, o których potrzebie mówiło się w „Ruchu Muzycznym” od dawna. Cieszy mnie poszerzenie grona autorów, odświeżenie szaty graficznej i nowa energia do promocji pisma, jak również chęć pozyskania nowych prenumeratorów. Nie mógłbym jednak zgodzić się na kontynuację współpracy z pismem, w razie gdyby opisane powyżej praktyki w zakresie nieuzgodnionej korekty tekstów oraz wprowadzania skrótów bez uprzedniej konsultacji z autorem i redaktorami miały stać się normą. Zamiana „Ruchu Muzycznego” z dwutygodnika w miesięcznik powinna służyć jeszcze wyższej kulturze komunikacji i współpracy pomiędzy autorami a redakcją, tymczasem obecnie tendencja jest wprost przeciwna. Odnoszę wręcz wrażenie, że w trakcie przygotowania październikowego numeru „Ruchu Muzycznego” jako Redaktor Naczelny uniemożliwił Pan pozostałym członkom redakcji spełnienie ich obowiązków wobec autorów.

Uprzejmie proszę Pana Redaktora Tomasza Cyza o wyjaśnienie, czy zamierza podwyższyć kulturę współpracy (szczególnie w zakresie uzgadniania korekty i skrótów) z autorami oraz redaktorami prowadzącymi poszczególne działy. Jest to dla mnie o tyle ważne, że do listopadowego numeru „Ruchu Muzycznego” napisałem dwa – zamówione przez redakcję – teksty. Jako autor chciałbym mieć pewność, że zostaną one należycie przygotowane do druku we współpracy z redaktorem działu koncertów, tak jak to było dotychczas. W przeciwnym razie zmuszony byłbym odmówić publikacji moich tekstów w listopadowym numerze pisma. Stawiałoby to również pod znakiem zapytania sens mojej dalszej współpracy z „Ruchem Muzycznym”.

List zostaje podany do wiadomości publicznej.

Z poważaniem
Krzysztof Marciniak
kadebeem@gmail.com

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “List do Pana Tomasza Cyza, redaktora naczelnego „Ruchu Muzycznego”

skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s