Muzyka na wodzie / 11 Przegląd Sztuki „Survival”, Wrocław 21-23 czerwca 2013.

„Ciekawe, co się stanie ze sztuką, gdy wyprowadzimy ją ze sterylnych laboratoriów, jakimi są galerie, kina czy filharmonie? Ba, wywleczemy ją nawet z przytulnych klubów i kawiarni, wprost na ulicę, do parku, nad rzekę, pod most! Zdechnie tam, czy może zdoła się zaaklimatyzować?”. Mniej więcej takie pytania zdają się zadawać twórcy Przeglądu Sztuki Survival. I nie chodzi im bynajmniej o to, aby sztukę sponiewierać – wręcz przeciwnie, chcą udowodnić jej odbiorcom i samym artystom, że z dala od instytucjonalnych murów czeka na nich bezmiar nowych możliwości.

Tegoroczny Survival odbył się pod hasłem „Płyniemy!”, a prowadzone w jego ramach działania skoncentrowane były na Odrze. Nadrzeczny Bulwar Xawerego Dunikowskiego wypełniony został instalacjami, które poprzez rozmaite ingerencje w przestrzeń publiczną nawiązywały do ról, jakie rzeka pełni w organizmie miasta. Tym, co przyciągnęło mnie do Wrocławia była jednak dryfująca trochę obok głównego nurtu festiwalu Scena Dźwiękowa. Jej kurator – Daniel Brożek – zaproponował odważny program, w ramach którego słuchacze, zaproszeni artyści i uczestnicy warsztatów fieldrecordingu nawiązali prawdziwy dialog z Odrą. Rzeki słuchaliśmy, dyskutowaliśmy o jej brzmieniach, nagrywaliśmy ją, na rzece odbył się również niezwykły koncert, którego celem było nakłonienie muzyków do interakcji z otoczeniem.

Pierwszym z dwóch głównych wydarzeń Sceny Dźwiękowej były trzydniowe warsztaty fieldrecordingu prowadzone przez Olgę Kaniewską i Andrzeja Kopera – twórców multimedialnej Dźwiękowej Mapy Wrocławia. Określenie field recording można by w zasadzie zastosować do każdego nagrania dokonanego poza studiem. Jednak rejestrując pejzaże dźwiękowe nie tylko kolekcjonujemy wyjątkowe nagrania. Przyczyniamy się również do ochrony zagrożonych środowisk dźwiękowych i dokumentujemy zachodzące w nich zmiany.

Na początku warsztatów zapoznaliśmy się z podstawowymi wiadomościami z zakresu akustyki i technik nagrywania dźwięku, by drugiego dnia, uzbrojeni w przenośne rekordery i dosłownie obwieszeni mikrofonami, wyruszyć w teren. Naszą podróż dźwiękową zaczęliśmy wędrówką od Mostu Bartoszowickiego w dół Odry, mijając po drodze Jaz Opatowicki, aż do Stanicy Harcerskiej, skąd łodzią spłynęliśmy do centrum Wrocławia. Już pierwsze wrażenie, gdy usłyszy się świat za pośrednictwem słuchawek podłączonych do rekordera, jest oszałamiające. Wszystko słychać wyraźniej, a czułe mikrofony wyolbrzymiają nawet bardzo odległe dźwięki. Naturalne piękno pejzażu dźwiękowego zapiera dech w piersiach. Każdy uczestnik warsztatów miał okazję wypróbować rozmaite typy mikrofonów – doświadczyć na własnej skórze iluzji słyszenia, jaką tworzą mikrofony binauralne, przetestować mikrofony kontaktowe, czy wsłuchać się w podwodny świat za pośrednictwem hydrofonów. Zaś spływ Odrą w najeżonej mikrofonami łodzi był atrakcją nie tylko dla uczestników, ale wzbudzał też żywe reakcje mijanych ludzi. Ostatni dzień warsztatów poświęcony był komputerowej obróbce dokonanych nagrań.

11
Pod mostem, Warsztaty nagrań terenowych, fot. Kamila Staśko-Mazur
.

Kluczowym wydarzeniem Sceny Dźwiękowej był jednak koncert, którego koncepcja domaga się szczegółowego opisu na równi z samą muzyką. Na rzece między Mostem Pokoju a Ostrowem Tumskim przez cały sobotni wieczór (22 czerwca) krążyła łódź wyładowana głośnikami. Zadaniem występujących na niej artystów było twórcze włączenie się w audiosferę Wrocławia. Dźwięk niósł się po wodzie, odbijał od nabrzeży, rozmazywał w przestrzeni, docierał zniekształcony w zaułki nadrzecznych ulic i parków. Publiczność zgromadzona była na brzegu, jednak słuchaczami koncertu stały się też setki przechodniów, których zaciekawienie wzbudziła ta wyjątkowa sytuacja brzmieniowa. Przystawali oni na chwile, wskazywali sobie nawzajem źródło niecodziennych dźwięków, niektórzy żywo dyskutowali dociekając sensu obserwowanych działań (nieraz niepewni, czy to partyzancka akcja artystyczna, czy może chuligański wybryk).

Ta niecodzienna ingerencja w brzmieniową tkankę miasta wytworzyła magiczną, a za razem niepokojącą atmosferę. Skłaniała do wsłuchania się we wszystkie dźwięki – samochody, motocykle, motorówki i silniki statków wycieczkowych, kościelne dzwony, plusk wody, rozmowy, śmiech, dzwonki rowerowe, ptasi śpiew, skwir jaskółek oraz elektroakustyczne brzmienia dobiegające z łodzi zlały się w spójną kompozycję.

Sama muzyka była dla dźwięków otoczenia spoiwem, dopełnieniem, a czasem też agresywnym intruzem. Paweł Kulczyński wkomponował w nadodrzański krajobraz leniwe tony – jakby grane długimi pociągnięciami smyczka – którym towarzyszyły punktowe elektroniczne „brzęki”. Wojciech Kucharczyk wyemitował coś w rodzaju audycji radiowej, w której głos ludzki wymieszany został z paletą eksperymentalnych brzmień. Marek Brandt – wyjątkowo nie z łodzi lecz wśród nadbrzeżnych drzew – wykonał muzykę dla ptaków (operując słyszalnymi przez nie przedziałami częstotliwości). Gerard Lebik nagłośnił brzmienia rejestrowane pod wodą za pomocą hydrofonów, wprowadził również do nadodrzańskiego pejzażu dźwiękowego surrealistyczne wstawki w postaci m.in. buczących syren oceanicznego liniowca. Gaap Kvlt na minimalistycznym ambientowym tle osadził repetytywnie samplowane fragmenty ptasiego śpiewu i muzyki etnicznej. Zaś Konrad Gmurek i Paweł Kowzan przetwarzali falowanie wody na zaszumione długie brzmienia elektroakustyczne.

Organizatorzy Survivalu podjęli się ryzykownego pod względem logistycznym i estetycznym przedsięwzięcia. Już deszczowa pogoda mogłaby w zupełności zniweczyć plany warsztatów nagrań terenowych, jak też przepędzić ludzi z nadodrzańskich bulwarów w trakcie koncertu. Na wielu poziomach Scena Dźwiękowa otarła się również o granice tego, co potocznie uważane jest jeszcze za muzykę i aktywnie je poszerzała. Bo czym są rekorder i mikrofon, jeśli nie kolejnym instrumentem muzycznym? Czym stał się na parę godzin nadrzeczny bulwar w trakcie sobotniego koncertu jeśli nie najprawdziwszym forum muzyki? Trudne pytania, eksperymenty oraz nieporozumienia na linii nadawca-odbiorca wpisane były w same założenia tegorocznego festiwalu, czyniąc udział w nim doświadczeniem niezapomnianym, a przede wszystkim dającym do myślenia.

[Krzysztof Marciniak, Muzyka na wodzie, „Ruch Muzyczny” nr 16-17/2013, s. 38-39.]

 

Reklamy

skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s