Światowy zlot słuchowców / The Global Composition, Darmstadt 25-28 lipca 2012.

Zrzut ekranu 2015-10-10 (godz. 18.20.19)„If you celebrate it, it’s art. If you don’t, it isn’t” – ten cytat z Johna Cage’a zaatakował mnie metrowej wielkości literami z fasady dworca głównego w Darmstadt. Zaskoczenia nie było. W stulecie urodzin wieszcza w Darmstadt obwieszono wieszczem niejedną latarnię. Nie pojechałem jednak w tym roku do Darmstadt aby uczestniczyć w osławionych letnich kursach, a na – luźno z nimi powiązaną – konferencję ekologów akustycznych The Global Composition.

Gdyby to ode mnie zależało opatrzyłbym wspomnianą cage’owską formułę słoniowej wielkości znakiem zapytania. Patronujący tegorocznym kursom John Cage twierdził bowiem, że każdy dźwięk może być muzyką (z czym do dziś nie wszyscy zechcą się zgodzić), założyciel ruchu ekologii akustycznej R. Murray Schafer posunął się zaś jeszcze o krok dalej, twierdząc, że każdy dźwięk jest muzyką. To zdawałoby się drobne przesunięcie akcentów dało początek najszerszej z dotychczasowych definicji muzyki, której entuzjaści zasłuchani są w pejzaż dźwiękowy świata jako w globalną kompozycję muzyczną – skrojony na miarę współczesności odpowiednik boecjańskiej harmonii sfer.

Zdefiniowanie tego, co wspólne jest dla ekologów akustycznych wydaje się o tyle ważne, że – oprócz głębokiego zainteresowania dźwiękiem w każdej postaci – uczestników darmstadzkiej konferencji dzieliło praktycznie wszystko. W gronie stu pięćdziesięciu naukowców, artystów i pasjonatów pejzażu dźwiękowego z całego świata znaleźli się zarówno założyciel całego ruchu R. Murray Schafer, autorka koncepcji spacerów dźwiękowych (soundwalk) Hildegard Westerkamp i liczni uznani specjaliści w dziedzinie nauki o pejzażu dźwiękowym (soundscape studies), jak również – w ramach programu „Next Generation” – wielu młodych badaczy i artystów, których przygoda z ekologią akustyczną dopiero się zaczyna. W przeciągu czterech konferencyjnych dni (między 25 a 28 lipca) miały miejsce dziesiątki prezentacji, posterów, liczne wykłady, dyskusje, warsztaty i koncerty. Rozpatrywano pejzaż dźwiękowy w kontekście sztuki, polityki, turystyki, urbanistyki, edukacji, etyki, kompozycji muzycznej, technologii, ochrony przyrody – treść wykładów i prezentacji opublikowana została na paruset stronach książki konferencyjnej.

Równocześnie – jak to zwykle bywa – te najbardziej emocjonujące wymiany zdań, długie rozmowy i spory estetyczne odbywały się w ramach poprezentacyjnych dyskusji i w kuluarach, gdzieś „obok” oficjalnego programu, a wartość przekazywanych tą drogą doświadczeń wydaje się równie duża, co treści zawartych w konferencyjnej publikacji. W końcu nie na co dzień ci „słuchowcy absolutni” – którzy znają w swym otoczeniu każdy ciekawie brzmiący wentylator, przestrzeń o interesującej akustyce czy wyjątkowo szumiące drzewo – mają okazję spotkać ludzi podobnie do siebie wyczulonych na estetyczne bogactwo pejzażu dźwiękowego.

Wzajemna wymiana myśli o postrzeganiu świata dźwięku, fachowe dyskusje o jego nagrywaniu, analizie, technikach czyszczenia uszu (ear cleaning) i spacerach dźwiękowych, wszystko to pozwalało słuchowcowi zapomnieć na chwilę, że przytłaczająca większość otaczających go ludzi ani myśli o przywróceniu – niebezpiecznie zaburzonej na rzecz wzroku – równowagi pomiędzy poszczególnymi zmysłami.

Cage’owska definicja sztuki wydaje się o tyle dyskusyjna, że daje człowiekowi prawo swobodnego decydowania nie tylko o tym, co sztuką jest, ale też o tym, co nią nie jest. Schafer nie pozostawia swym zwolennikom takiej swobody. Na pytanie o rolę muzyków w pejzażu dźwiękowym we wprowadzeniu do The Tuning of the World formułuje on koncepcję dwóch biegunów w muzyce: dionizyjskiego (romantycznego, gdzie ideałem jest ekspresja) i apollińskiego (eksploatującego muzyczny potencjał tkwiący w materii świata i prawach fizyki). Chcąc konsekwentnie podążać drugą z tych ścieżek nie wolno nam zbagatelizować żadnego spośród dźwięków brzmiących we wszechświecie, ani nawet żadnego spośród dźwięków potencjalnych. Czyż nie jest to w rzeczywistości postawa bliższa dzisiejszej awangardzie muzycznej nawet od postawy Cage’a?

[Krzysztof Marciniak, „Ruch Muzyczny” nr 18/2012, s. 21]

Advertisements

skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s